Jak to jest zrobione – logo CLOCK
Ostatnio w Logo Dnia mieliście okazję poznać zrobiony przeze mnie logotyp CLOCK. W poniższym poście chciałbym przedstawić Wam pokrótce proces jego powstawania. Nawet tak prosta praca jak ta, wymaga trzymania się kilku podstawowych zasad projektowania. Śledząc strony i fora internetowe o tematyce graficznej, często a nawet bardzo często spotykam się z tym, że nie są one respektowane a bierze się to rzecz jasna z najzwyklejszej niewiedzy. Projektowanie logo to nie tylko umiejętność obsługi programu graficznego, gdyby tak było to mielibyśmy nową dziedzinę rzemieślnictwa. Projektowanie to sztuka a ta wymaga od nas większego zaangażowania i odpowiedniej wiedzy na jej temat.
Pomysł narodził się spontanicznie, klika szkiców na czymś co było pod ręką a potem Corel DRAW X5. Nie będę opisywał szczegółowo co jakim narzędziem i jak zostało wykonane bo wierzę, że jeśli tu dotarliście to takie umiejętności posiadacie a poza tym używamy różnych programów a te skoleji posiadają różne narzędzia. Zacznijmy zatem od okręgu.

Następnie pozbywamy się 1/4 jego części…
Podstawa tarczy zegara jest już gotowa, nadaję jej grubszy kontur i zaokrąglone końcówki.
Kolejnym krokiem mogł by być teraz obrót obiektu o 30 stopni w prawo, jednak wcześniej postanawiam zrobić wskazówki ponieważ jeśli korzystacie z czegoś takiego jak dynamiczne prowadnice, program pokaże nam ten sam geometryczny środek figury jak w przypadku okręgu. Jeśli obróciłbym to wcześniej środek ten znalazł by się w innym miejscu i musiałbym kombinować.
„L” już powstało, C obrócone i wszystko wyrównane. Czas na resztę liter, najpierw „O”.
…potem „C”, trzymając się konsekwentnie 30 stopni obrotu jak to miało miejsce wczesniej…
Jednak żeby litera „k” przypominała bardziej literę niż przewrócone wędkarskie krzesełko, robię małą korektę jego kształtu.
Gotowe. Przyszła teraz kolej na bardzo ważną sprawę jaka dotyczy typografi. Chodzi mianowicie o wyeliminowanie złudzeń optycznych jakich doświadczamy wszyscy. Żeby to zrozumieć spróbuję po krótce przedstawić o co chodzi. Gdyby do przykładowej prostej przyłożyć 3 figury geometryczne kwadrat, koło i trójkąt „stojący” na jednym z wierzchołków, to po usunięciu tej linii odniesiemy wrażenie, że jednak nie leżą one równo. Związane jest to z czymś co nazywa się skrótem optycznym. W moim przypadku, gdyby litera „L” i „O” leżały idealnie na tej samej linii to przy oglądaniu logotypu z dalszej odległości wydawało by się że „O” jest fizycznie mniejsze od „L” mimo iż w rzeczywistości tak nie jest. W związku z tym powiększam litery „O” i „C” o 4 %, które eliminuje wspomniane wcześniej różnice w wielkości. Jeśli bawicie się czasem czcionkami pewnie nie raz zauwazyliście, że stosowane są podobne zabiegi na niektórych literach. Niestety nikt nie nauczy Was o jakie wartości należy zmieniać wielkość w tego typu sytuacjach. To jedna z tych rzeczy którą żeby robić dobrze, trzeba szlifowac aż do skutku. Poniżej efekt poprawki.
Po zrobieniu czerwonych punktów i dopasowaniu trackingu, mogło by sie wydawać że praca jest skończona.
Ale, ale… Pozostał jeden szczegół który ponownie wiąże się ze zniekształceniami optycznymi. Chodzi o różnicę w grubości poziomych i pionowych linii tworzęcych znak. W rzeczywistości sprawa wygląda tak, że w przypadku kiedy mamy do czynienia z dwoma liniami tej samej grubości, to ta w orientacji pionowej z reguły bedzie wydawać nam się cieńsza od tej drugiej. W moim projekcie zależy mi na tym, by wszystkie linie wyglądały tak, jakby były tej samej grubości i dlatego paradoksalnie muszę zmniejszyć grubość tych poziomych. Do tego celu posłuży mi zmiana nacisku i kształtu stalówki, którą rysowany jest kontur. Wartość poziomych lini ustalam na 94%. Generalnie wartość ta dla uzyskania efektu stałej grubości lini, waha się w okolicy od 90% lub 95%, wszystko jednak zależy od danego projektu. Podobnie jak z wielkościami znaków, potrzebna jest praktyka by się tego nauczyć, lub wystarczy przestudiować kilkanaście fontów posiadających rzekomo foremne litery o stałej grubości. Zabieg ten jest jednym z podstawowoch w typografii, zatem jeśli napotkana przez Was czcionka nie posiada różnej grubości linli to wnioskować można, że stworzona została przez kogoś początkującego, który nie miał pojęcia o istnieniu tego zjawiska, lub też było to celowe.
Teraz, właśnie mogę przystąpić do ustalania końcowych kolorów logo. Raczej nie powinno się robić tego na początku projektu, ponieważ kolor może przekłamywać nam ogólny odbiór kształtu. Prawdą jest, że jeśli znak wygląda dobrze w wersji monochromatycznej to w kolorze będzie tak samo. Na koniec zamieniam kontur w obiekt i tyle. Pozdrawiam.












około 1 lat temu
Bardzo ciekawe wskazówki, o których warto pamiętać podczas projektowania. Udany artykuł :-)
około 1 lat temu
Ładny przewodnik.
Przydałoby się dopracowanie jeszcze jednego szczegółu: różnic optycznych między dużym C a resztą liternictwa.
Z tymi barwami to też można by pokombinować, ja bym na przykład nadał kolory odwrotnie :)
około 4 miesiące temu
artykuł rewelacyjny jak i cały blog. wiele razy podczas projektowania logo, zmagałem się z nieodpartym wrażeniem, że „coś z tymi literami jest nie tak” :)